Przejdź do głównej zawartości

J.R.R. Tolkien do wnuka (list 306)


 


Poniższe tłumaczenie obszernych fragmentów listu, napisanego przez J.R.R. Tolkiena do jego wnuka, Michaela, bardzo dobitnie ilustruje obawy tego znakomitego katolickiego pisarza w odniesieniu do zmian, których był świadkiem. Zmian – dodajmy – zachodzących także na łonie Kościoła. Muszę przy tym podkreślić, że list ten (numer 306) Tolkien skreślił w roku 1967, a więc dwa lata przed promulgatio papieża Pawła VI, wprowadzającego w życie liturgiczne Novus Ordo Missae. Pierwotnie nosiłem się z zamiarem przeanalizowania myśli Tolkiena, lecz teraz uważam to za zbędne – a nawet nie na miejscu. Tekst mówi sam za siebie. Chciałbym jedynie podkreślić aktualność Tolkienowskich słów i wniosków, zawartych w szczególności w drugiej części listu. Tak modne dzisiaj nawoływania do powrotu do tzw. 'korzeni chrześcijaństwa' rozbrzmiewają dzisiaj z samej stolicy Piotrowej. Promocja 'pierwotnej prostoty i skromności’ wśród książąt Kościoła jest również formą modernizmu, pomimo tego że odwołuje się do rzekomo świetlanej przeszłości.

 

Oddajmy głos mistrzowi.

 

(AJ)

 

Tendencje (do zmian – AJ) w Kościele są…..znamienne, w szczególności dla tych, którzy przywykli do odnajdowania w Nim pocieszenia i 'pax' w trudnych sytuacjach życia doczesnego, a nie tylko do sprowadzania Go do poziomu kolejnej areny prowadzenia konfliktów i wdrażania zmian. Ale wyobraź sobie teraz doświadczenia tych, którzy urodzili się (jak ja) pomiędzy Złotym a Diamentowym Jubileuszem (1887–1896; AJ) Wiktorii. Zostaliśmy ograbieni z obydwu zmysłów wyobrażalności bezpieczeństwa i znajdujemy się teraz ogołoceni w konfrontacji z Bożą wolą w odniesieniu do nas samych, jak i naszego położenia w czasie. 'Powrót do normalności', ów polityczny i chrześcijański dylemat – jak go kiedyś określił pewien katolicki profesor w odpowiedzi na moje ubolewanie nad upadkiem mojego świata, który rozpoczął się, kiedy skończyłem dwadzieścia jeden lat. Rozumiem również, że zarówno dla Ciebie, jak i dla mnie Kościół, który kiedyś był schronieniem, obecnie oddaje poczucie pułapki. Przecież nie ma dokąd uciec! (Zastanawiam się, czy to rozpaczliwe poczucie, to ostatnie, wiszące na włosku stadium lojalności, nie było, nawet częściej, niż jest to zapisane w Ewangeliach, odczuwalne wśród naśladowców Pana podczas Jego ziemskiego życia). Myślę że nie pozostało nam nic, jak tylko modlić się za Kościół, Wikariusza Chrystusowego i nas samych; w międzyczasie zachowując cnotę wierności, która rzeczywiście staje się cnotą, kiedykolwiek jesteśmy pod presją, aby ją porzucić”.

 

„Istnieją, oczywiście, różne elementy obecnej sytuacji – przemieszane, lecz faktycznie ważne… Protestanckie w swojej esencji poszukiwanie 'prostoty' i bezpośredniości w przeszłości – które oczywiście zawiera pewne pozytywne, a przynajmniej zrozumiałe pobudki – jest błędne i doprawdy marne. A to, ze względu na to, że 'chrześcijaństwo pierwotne' nie jest dzisiaj znane, i prawdopodobnie pomimo trwających dociekań 'badawczych' w dużej mierze nadal pozostanie nieznane, jak i fakt że 'pierwotność' nie jest gwarancją wartości, co więcej, jest i była odzwierciedleniem ciemnoty. Ciężkie nadużycia były elementem chrześcijańskiego życia 'liturgicznego{C}', zarówno wtedy, jak i dziś. (Zastrzeżenia św. Pawła co do zachowań Eucharystycznych Jemu współczesnych są wystarczające jako dowód!). Co więcej, poniew. Nie ma przecież żadnego podobieństwa między 'ziarenkiem gorczycy' a w pełni rozwiniętym drzewem. Dla tych, żyjących w czasach jego rozrostu, to właśnie toDrzewo było tą rzeczą, ponieważ historia rzeczy żywej jest częścią jego bytu, a historia rzeczy niebiańskiej jest święta. Mądrzy wiedzą, że wszystko wykiełkowało z nasiona, ale próżną byłaby próba wykopania nasienia, bo ono już nie istnieje, a cnoty i moc, którą posiadało, wypełniają teraz to właśnie Drzewo. Świadome tego władze – ogrodnicy Drzewa muszą się nim opiekować, w zgodzie ze swoją wiedzą przycinać je, zwalczać stany zapalne, pozbywać się pasożytów i tym podobnych (drżąc o efekty, w pełni świadomi swoich braków w wiedzy na temat rozwoju drzew!). Jakkolwiek z pewnością wyrządzą oni krzywdę, gdy popadną w obsesję cofania się w czasie, powrotu do nasiona lub etapu przyrostu, kiedy to (jak sobie wyobrażają) było ono tak ładne i nieskażone grzechem”.

 

J.R.R. Tolkien

tłumaczył Arkadiusz Jakubczyk

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie porywać się z motyką na słońce!

      Rzadko kiedy moje zdanie odbiega od zdania profesora Bartyzela. A jednak... Na wirtualnych łamach naszego portalu znalazła się fejsbukowa notka pana Profesora pt. Zmarnowana szansa Wielkiej Polski . W sensie ogólnym ciężko nie przyznać Profesorowi racji. Dla przykładu, faktycznie „ największym błędem Jagiellonów (jako władców Litwy) było niedokończenie Gedyminowego "zbierania ziem ruskich" (i przy okazji rutenizacji samego państwa litewskiego), co w przyszłości mogłoby faktycznie i trwale stać się Rzeczpospolitą Trojga Narodów, i przyzwolenie na to, aby już w XV wieku tym zbieraniem zajęła się zbarbaryzowana i moralnie znieprawiona niewolą tatarską Moskwa. Pokazuje to stałe przesuwanie się granicy litewsko-moskiewskiej na zachód. Potem mimo świetnych zwycięstw, jak pod Orszą, było już za późno, a wojny Batorego i zwycięstwa Żółkiewskiego były tylko przejściowym odepchnięciem moskiewskiej barbarii. Tę walkę przegraliśmy w drugiej połowie XVII wieku, a najgorszą rzecz...

Dlaczego Sarmacja?

    Jednym z ciekawszych wątków dyskusji historyczno-ideowej, toczonej ostatnio w obrębie polskiej prawicy, stał się (ponownie) spór pomiędzy zwolennikami dwóch koncepcji, sięgających korzeni polskiej państwowości: tzw. polski piastowskiej i jagiellońskiej. Zamiarem piszącego te słowa jest wykazanie, że obydwa założenia są błędne, a dla państwowości i tradycji naszej – wręcz zabójcze.    Zacząć należy od stwierdzenia, że przywołane przed chwilą koncepty pozostają obce prawidłowo rozumianej polskiej idei państwowej i – co najistotniejsze – nie są zgodne z jej historią. Jak swego czasu trafnie zauważył profesor Jacek Bartyzel: ziemie ruskie były już przedmiotem zainteresowania Piasta Kazimierza Sprawiedliwego, a w praktykę wcielił je Piast Kazimierz Wielki, natomiast Jagiellon Zygmunt Kazimierzowic, zwany później Starym, panował w Głogowie. Historia narodu (nie rozumianego etnicznie, lecz ujmowanego jako „esencja moralna”) i państwowości, która go ko...

Pogrobowcy zimnej wojny

  Rosyjska operacja wojskowa na Ukrainie nadal wzbudza wśród Polaków morze emocji.  Dzieląc nas na dwa obozy. Redaktor Mariusz Matuszewski opublikował (27.02.2022) na łamach portalu Myśl Konserwatywna, tekst pod tytułem „Pogrobowcy zimnej wojny, konflikt na Ukrainie i sprawa polska”. Konkludując napisał:  Pisząc o ocenie rosyjskiej agresji na Ukrainie nie wolno mi zapominać o tym, że powinna ona [ocena – dop. aut.] wynikać z wiary i katolickiego rozumienia spraw politycznych. Dla wielu może to bez znaczenia, dla mnie ten akurat aspekt pozostaje fundamentem. O co chodzi? Przywołajmy opinię świętego Augustyna, który pisał: „Cóż jest naganne w wojnie? Czy to, że z jej powodu giną ludzie, którzy i tak kiedyś umrą, by [ci, którzy ocaleją] żyli w pokoju? Wyrzucanie tego jest cechą ludzi tchórzliwych, a nie ludzi religijnych. Chęć wyrządzania krzywdy, mściwość i okrucieństwo, duch nieprzejednany i bezwzględność buntownika, nadto żądza panowania – oto, co zasługuje w wojnie potęp...