Przejdź do głównej zawartości

Przypadek kardynała Nicholsa


 



Jakkolwiek  jałowym byłoby obstawianie jednej z trzech głównych brytyjskich partii politycznych w  przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, to jednak w obliczu rosnącego niepokoju wśród tutejszych katolików najgorszym z możliwych rezultatów byłaby wygrana i powrót do sterów władzy Partii Pracy. Bez wątpliwości, nowo wybrany gabinet ministrów nie traciłby czasu i z rozmachem zająby się wprowadzeniem w życie ustawy o włączeniu edukacji seksualnej jako obowiązkowego przedmiotu szkolnego w tutejszy program nauczania. Między innymi w ramach powyżej  wspomnianej ustawy rodzice zostaliby pozbawieni prawa do usunięcia swoich dzieci z takowych zajęć. Najbardziej niepokojącym jest jednak fakt że stanowisko kardynała arcybiskupa Westminsteru, Vincenta Nicholsa, jakie prezentuje on w związku ze wspomnianym projektem, raz kolejny budzi wątpliwości wśród wiernych.

 

Obawy te po raz pierwszy zrodziły się, kiedy jeden z członków Izby Lordów poinformował Parlament, że przedstawiciele brytyjskiego Catholic Education Service wchodzili w skład  rządowej "grupy ekspertów", która "osiągnęła konsensus w sprawie konieczności wprowadzenia do szkół obowiązkowej edukacji seksualnej".

Podczas debaty w Izbie Lordów w dniu 28 stycznia, Lord Knight (były minister w Departamencie ds. Dzieci, Szkół i Rodzin) przywołał jego "bardzo obopólne rozmowy z biskupem  Nicholsem" na temat obowiązkowej edukacji seksualnej,  podkreślając zarazem z jak wielką radością  przyjął Jego niedawną nominację kardynalską.

 

 

Jak wspomniałem na wstępie, oryginalny projekt ustawy z 2010 roku pozbawiał rodziców prawa do wycofania swoich dzieci z lekcji edukacji seksualnej jak również zobowiązywał prawnie wszystkie szkoły utrzymywane z budżetu państwa, w tym szkoły katolickie, do wprowadzenia programu edukacji seksualnej dla dzieci w wieku od 5 do 16 lat. Ów program otwarcie promował aborcję, antykoncepcję i związki homoseksualne. Klauzule te zostały jednak odrzucone w rezultacie  intensywnej kampanii grup pro-life i protestu opublikowanego w dzienniku 'Daily Telegraph' podpisanego przez trzech katolickich biskupów, ponad stu księży i stu dyrektorów szkolnych jak i przedstawicieli władz szkolnych. Istnieją jednak poważne obawy, że podobny projekt (zapewne poszerzony o nowomodny 'gender') zostanie ponownie poddany pod rozwagę parlamentarzystów, jeżeli lauborzyści wygrają nadchodzące wybory.

 

Kościół katolicki naucza, że rodzice są "oryginalnymi i pierwotnymi"  wychowawcami swoich dzieci i że to oni są odpowiedzialni  za wprowadzenie nauczania w sprawach seksualnych dla swoich dzieci w sposób odpowiedni do ich wieku i stopnia dojrzałości. W dokumencie z roku 1995 „Ludzka płciowość: Prawda i Znaczenie”  Papieska Rada ds. Rodziny  definiuje okres życia dziecka od lat pięciu do okresu dojrzewania jako "lata niewinności"  uczy że jest "okresem spokoju i pogody ducha"  który "nigdy nie powinien być zakłócany przez zbędne informacje o seksie". Zakłócenie tej "ważnej fazy naturalnego wzrostu" zagraża psychologicznemu i duchowemu rozwojowi adekwatnemu dla tego okresu  ludzkiego życia.

 

Obawy, że kardynał Nichols popiera obowiązkową edukację seksualną dla uczniów szkół podstawowych zostały wzniesione po raz pierwszy przez działaczy organizacji  pro-life i wzbudziły zamieszanie wśród  katolików w 2010 roku.  Ówczesny Sekretarz Stanu ds. dzieci, szkół i rodzin pan Ed Balls publicznie stwierdził  swoje zadowolenie z faktu że arcybiskup Nichols aprobuje wspomnianą wcześniej ustawę dla dzieci, szkół i rodzin. Vincent Nichols , który był w tym czasie arcybiskupem Birmingham, udzielił wywiadu lokalnej stacji radiowej  stwierdzając  iż "w rezultacie rozmów z rządem zabezpieczył on prawo, zapewniające szkołom katolickim możliwość  przedstawienia edukacji seksualnej w sposób, który jest zgodny z nauczaniem Kościoła”.

 

Jednak minister Balls skonstatował,  że gdyby ustawa ta została uchwalona, szkoły katolickie musiałyby  umożliwić promowanie aborcji i nauczać, że homoseksualizm jest "normalny i nieszkodliwy”. Oświadczenie  Wydziału ds. Dzieci, Szkół i Rodzin stwierdzało że "szkoły wyznaniowe nie mogą zrezygnować z lekcji ustawowych , gdy [ustawa] wejdzie w życie”. Dalej: " Wszystkie szkoły i uczelnie będą musiały nauczać pełnych programów studiów zgodnie z zasadami określonymi w ustawie, w tym promowanie równości i zachęcanie do akceptacji różnorodności. Szkoły o charakterze religijnym zachowają prawo, jak obecnie, do wyrażania poglądów wedle nakazów  swojej wiary i odzwierciedlającej etos swojej szkoły, ale to czego zrobić nie mogą to proponowanie że ich poglądy są jedynymi w temacie”.

 

Podczas piastowania urzędu arcybiskupa Birmingham, Vincent Nichols osobiście wprowadził program edukacji seksualnej w podlegającej mu archidiecezji.  Program ten (istniejący po dziś dzień) nosi nazwę "Wszystko czym jestem„  i skierowany jest do dzieci poniżej 11 roku życia. Został wyprodukowany jako zapis cyfrowy przez Diecezjalny Departament Edukacji Religijnej, który otrzymał dofinansowanie  programu rządowego Teenage Pregnancy Unit. Nie dziwi zatem sceptyczne podejście katolickiej opinii publicznej względem nowego kardynała.

 

Osobiście jako anty-demokrata, widząc jak znikome różnice istnieją między partiami politycznymi w tym demoliberalnym świecie w jakim przyszło mi żyć, jestem i byłem obojętny na slogany, przemówienia i obietnice teraźniejszych 'poliksterów'. Jednak jako ojciec nie mogę ukryć swoich obaw odnośnie przyszłości 'edukacji' moich Córek, w dodatku martwiąc się o postawę moralną spadkobierców apostolskich.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie porywać się z motyką na słońce!

      Rzadko kiedy moje zdanie odbiega od zdania profesora Bartyzela. A jednak... Na wirtualnych łamach naszego portalu znalazła się fejsbukowa notka pana Profesora pt. Zmarnowana szansa Wielkiej Polski . W sensie ogólnym ciężko nie przyznać Profesorowi racji. Dla przykładu, faktycznie „ największym błędem Jagiellonów (jako władców Litwy) było niedokończenie Gedyminowego "zbierania ziem ruskich" (i przy okazji rutenizacji samego państwa litewskiego), co w przyszłości mogłoby faktycznie i trwale stać się Rzeczpospolitą Trojga Narodów, i przyzwolenie na to, aby już w XV wieku tym zbieraniem zajęła się zbarbaryzowana i moralnie znieprawiona niewolą tatarską Moskwa. Pokazuje to stałe przesuwanie się granicy litewsko-moskiewskiej na zachód. Potem mimo świetnych zwycięstw, jak pod Orszą, było już za późno, a wojny Batorego i zwycięstwa Żółkiewskiego były tylko przejściowym odepchnięciem moskiewskiej barbarii. Tę walkę przegraliśmy w drugiej połowie XVII wieku, a najgorszą rzecz...

Dlaczego Sarmacja?

    Jednym z ciekawszych wątków dyskusji historyczno-ideowej, toczonej ostatnio w obrębie polskiej prawicy, stał się (ponownie) spór pomiędzy zwolennikami dwóch koncepcji, sięgających korzeni polskiej państwowości: tzw. polski piastowskiej i jagiellońskiej. Zamiarem piszącego te słowa jest wykazanie, że obydwa założenia są błędne, a dla państwowości i tradycji naszej – wręcz zabójcze.    Zacząć należy od stwierdzenia, że przywołane przed chwilą koncepty pozostają obce prawidłowo rozumianej polskiej idei państwowej i – co najistotniejsze – nie są zgodne z jej historią. Jak swego czasu trafnie zauważył profesor Jacek Bartyzel: ziemie ruskie były już przedmiotem zainteresowania Piasta Kazimierza Sprawiedliwego, a w praktykę wcielił je Piast Kazimierz Wielki, natomiast Jagiellon Zygmunt Kazimierzowic, zwany później Starym, panował w Głogowie. Historia narodu (nie rozumianego etnicznie, lecz ujmowanego jako „esencja moralna”) i państwowości, która go ko...

Pogrobowcy zimnej wojny

  Rosyjska operacja wojskowa na Ukrainie nadal wzbudza wśród Polaków morze emocji.  Dzieląc nas na dwa obozy. Redaktor Mariusz Matuszewski opublikował (27.02.2022) na łamach portalu Myśl Konserwatywna, tekst pod tytułem „Pogrobowcy zimnej wojny, konflikt na Ukrainie i sprawa polska”. Konkludując napisał:  Pisząc o ocenie rosyjskiej agresji na Ukrainie nie wolno mi zapominać o tym, że powinna ona [ocena – dop. aut.] wynikać z wiary i katolickiego rozumienia spraw politycznych. Dla wielu może to bez znaczenia, dla mnie ten akurat aspekt pozostaje fundamentem. O co chodzi? Przywołajmy opinię świętego Augustyna, który pisał: „Cóż jest naganne w wojnie? Czy to, że z jej powodu giną ludzie, którzy i tak kiedyś umrą, by [ci, którzy ocaleją] żyli w pokoju? Wyrzucanie tego jest cechą ludzi tchórzliwych, a nie ludzi religijnych. Chęć wyrządzania krzywdy, mściwość i okrucieństwo, duch nieprzejednany i bezwzględność buntownika, nadto żądza panowania – oto, co zasługuje w wojnie potęp...