Przejdź do głównej zawartości

Tylko podstawy!



Konserwatysta uważa, że ​​Prawda, Dobro i Piękno są ze sobą powiązane i że wszystkie rzeczy są mierzone względem tych trzech transcendentałów.

 

Konserwatysta wspiera porządek społeczny i rozwój istot ludzkich, które żyją we wzajemnych relacjach. Relacjach  między umarłymi, żywymi i nienarodzonymi.

Konserwatyzm jest zakorzeniony w uznaniu, że Bóg jest naszym Stwórcą i że nieśmiertelna dusza ludzka wędruje przez sferę doczesności ku jej wiecznemu transcendentnemu spełnieniu. Wszyscy jesteśmy wadliwymi ludźmi potrzebującymi odkupienia, zdolnymi zarówno do wielkiego zła, jak i wielkiego dobra.

Ponieważ człowiek jest z natury omylny, konserwatysta dąży do ograniczenia szkód, jakie może on wyrządzić poprzez nadużycie władzy, opowiadając się za jej ograniczeniem i rozdrobnieniem. Decentralizacją. Popierając lojalności lokalne. Rządy małomiasteczkowe, autonomie lokalne i wielowarstwowe suwerenności. Naturalne prawa ojca rodziny na skali mikro i uniwersalnego Rzymskiego – Katolicyzmu na skali makro.

Konserwatysta wspiera pełnię potencjału ludzkiego, chroniąc wolność wyboru i godność każdej osoby, uznając, że odpowiedzialność wiąże się z prawidłowo rozumianą wolnością. Prawa i obowiązki są nierozłączne.

 

Dla konserwatystów każdy mężczyzna i kobieta są równi pod względem prawa. Tym samym, indywidualni i nierówni pod względem talentów i umiejętności. Konserwatysta świętuje wyjątkowość jednostek i nie dąży do wyeliminowania różnic.

Konserwatysta uważa rodzinę za podstawę. Niezbędny budulec cywilizacji, dom rodzinny jako miejsce tworzenia kultury i  matrycę interakcji międzyludzkich.

Konserwatyści cenią bogatą różnorodność relacji, organizacji i stowarzyszeń prywatnych, które tworzą wspólnotę.

Zachowawczość ceni pomocniczość. Najlepszego rozwiązania ludzkich problemów należy szukać na poziomie najbliższym poszczególnym wspólnotom i osobom. Konserwatysta wspiera lokalne organizacje i ich opiekę nad potrzebującymi.

Konserwatysta ceni kulturę i uważa ją za ważniejszą od polityki. Ponieważ sfera polityczna jest sferą zmienną, ​​a nie podstawową w ludzkiej egzystencji. Problemy polityczne leżą u podstaw problemów moralnych i duchowych, które wtapiają się w sferę ekonomiczną. Zmiana polityczna jest zakorzeniona w zmianie kulturowej.

Konserwatyści uważają, że opieka nad naszym najbliższym otoczeniem jest czymś tak ważnym, tak podstawowym, że ​​nie należy jej pozostawiać w rękach centralnych organizacji rządowych.

Wierzymy, że istnieje Prawda, że ​​jest ona poznawalna i że naszym obowiązkiem jest jej poszukiwanie i przeżywanie.

Konserwatysta uważa, że ​​cnoty roztropności, sprawiedliwości, męstwa i wstrzemięźliwości należy praktykować zarówno w życiu prywatnym, jak i publicznym. Wierzymy, że cnoty definiują ludzką duszę.

Wierzymy, że Miłość jest najwyższą motywacją osoby ludzkiej i że celem samego życia jest poznanie Boga, kochanie Go i służenie Mu oraz kochanie bliźniego jak siebie samego. Naszym ostatecznym spełnieniem jest transcendencja miłości.

Wierzymy w istnienie ludzi przodujących i zasłużonych wśród każdej wspólnoty. Uważamy że władza, jeżeli chce posiadać autorytet i uznanie, musi się kierować jednością, pomocniczością i moralnością. Służebny charakter władzy zobowiązuje do dbania o jedność organizacji której ona przewodniczy. Prawdziwe dążenie do wielkości oznacza poddanie się służbie innym, czyli "kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą" (Mt 20, 26). Być wielkim – to służyć. Człowiek tylko wtedy jest szczęśliwy, gdy dane mu jest nie tyle władać, co służyć. Władza (zarządzanie) ma być pomocą, lecz jeśli nie sprawuje się jej dobrze, jest opresyjna, nie pozwala ludziom wzrastać, tworzy klimat nieufności i wrogości. Zarządzający winni dbać o dobro wspólne zarządzanej przez nich wspólnoty (rodziny, szkoły, gminy itd.). Dobro osiągalne tylko i wyłącznie w ramach praw obowiązujących daną wspólnotę – nigdy poza nimi.

 

 

„Nie każde złoto jasno błyszczy,

 Nie każdy błądzi, kto wędruje.

 Nie każdą siłę starość zniszczy,

 Korzeni w głębi lód nie skuje.

 Z popiołów strzelą znów ogniska

 I mrok rozświetlą błyskawice.

 Złamany miecz swą moc odzyska, 

Król – tułacz wróci na stolicę.”

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nie porywać się z motyką na słońce!

      Rzadko kiedy moje zdanie odbiega od zdania profesora Bartyzela. A jednak... Na wirtualnych łamach naszego portalu znalazła się fejsbukowa notka pana Profesora pt. Zmarnowana szansa Wielkiej Polski . W sensie ogólnym ciężko nie przyznać Profesorowi racji. Dla przykładu, faktycznie „ największym błędem Jagiellonów (jako władców Litwy) było niedokończenie Gedyminowego "zbierania ziem ruskich" (i przy okazji rutenizacji samego państwa litewskiego), co w przyszłości mogłoby faktycznie i trwale stać się Rzeczpospolitą Trojga Narodów, i przyzwolenie na to, aby już w XV wieku tym zbieraniem zajęła się zbarbaryzowana i moralnie znieprawiona niewolą tatarską Moskwa. Pokazuje to stałe przesuwanie się granicy litewsko-moskiewskiej na zachód. Potem mimo świetnych zwycięstw, jak pod Orszą, było już za późno, a wojny Batorego i zwycięstwa Żółkiewskiego były tylko przejściowym odepchnięciem moskiewskiej barbarii. Tę walkę przegraliśmy w drugiej połowie XVII wieku, a najgorszą rzecz...

Dlaczego Sarmacja?

    Jednym z ciekawszych wątków dyskusji historyczno-ideowej, toczonej ostatnio w obrębie polskiej prawicy, stał się (ponownie) spór pomiędzy zwolennikami dwóch koncepcji, sięgających korzeni polskiej państwowości: tzw. polski piastowskiej i jagiellońskiej. Zamiarem piszącego te słowa jest wykazanie, że obydwa założenia są błędne, a dla państwowości i tradycji naszej – wręcz zabójcze.    Zacząć należy od stwierdzenia, że przywołane przed chwilą koncepty pozostają obce prawidłowo rozumianej polskiej idei państwowej i – co najistotniejsze – nie są zgodne z jej historią. Jak swego czasu trafnie zauważył profesor Jacek Bartyzel: ziemie ruskie były już przedmiotem zainteresowania Piasta Kazimierza Sprawiedliwego, a w praktykę wcielił je Piast Kazimierz Wielki, natomiast Jagiellon Zygmunt Kazimierzowic, zwany później Starym, panował w Głogowie. Historia narodu (nie rozumianego etnicznie, lecz ujmowanego jako „esencja moralna”) i państwowości, która go ko...

Pogrobowcy zimnej wojny

  Rosyjska operacja wojskowa na Ukrainie nadal wzbudza wśród Polaków morze emocji.  Dzieląc nas na dwa obozy. Redaktor Mariusz Matuszewski opublikował (27.02.2022) na łamach portalu Myśl Konserwatywna, tekst pod tytułem „Pogrobowcy zimnej wojny, konflikt na Ukrainie i sprawa polska”. Konkludując napisał:  Pisząc o ocenie rosyjskiej agresji na Ukrainie nie wolno mi zapominać o tym, że powinna ona [ocena – dop. aut.] wynikać z wiary i katolickiego rozumienia spraw politycznych. Dla wielu może to bez znaczenia, dla mnie ten akurat aspekt pozostaje fundamentem. O co chodzi? Przywołajmy opinię świętego Augustyna, który pisał: „Cóż jest naganne w wojnie? Czy to, że z jej powodu giną ludzie, którzy i tak kiedyś umrą, by [ci, którzy ocaleją] żyli w pokoju? Wyrzucanie tego jest cechą ludzi tchórzliwych, a nie ludzi religijnych. Chęć wyrządzania krzywdy, mściwość i okrucieństwo, duch nieprzejednany i bezwzględność buntownika, nadto żądza panowania – oto, co zasługuje w wojnie potęp...